ROZDZIAŁ 5
Wróciłam ! W samolocie wena mnie dopadła naskrobałam ponad 30 stron przez 4 godziny. Powiem jedno : Ja chcę jeszcze raz do Egiptu. Mam piach z pustyni i muszle ze zdechłymi krabami w środku XD Wyceniono mnie na 10 wielbłądów. Opaliłam się. Jestem teraz niczym czekolada.Na szczęście na targu żaden człowiek nie będzie się darł na mną : Hej laska ! Za****sta cena ! Za dolara ! za dolara ! I tym podobne... Teraz coś do dzisiejszego odcinka Zabrakło mi postaci do pisania więc wstawiłam tu Green Day, Jamie, Lyn-Z i Adrienne. Nie zjedzcie mnie tylko w całości xd Dobra, dobra. I jeszcze coś : Teraz piszę tylko z punktu widzenia Gerarda lub Marleny, chodź może się pojawić rozdział pisany z perspektywy Frank lub BJ ( Taki już mam XD ) Miłego czytania !
_____________________________________________________________________-
* * *
-Ee, Cześć – powiedziała nowa nasza nowa nauczycielka. Widać było ,że jest trochę nieśmiała.- Dzień Dobry – odpowiedzieliśmy na przywitanie naszej nowej wychowawczyni. By zachęcić ją do mówienia wyszczerzyliśmy zęby w przyjaznym uśmiechu.
- Więc tak dzieci... – zaczęła nauczycielka kładąc torbę na krześle. – Chciała bym zwrócić uwagę na zwracanie się do mnie. Prosiłabym byście nie mówili do mnie pani Marleno, albo gorzej : Pani Swan. Chce zostać zwyczajna tylko Marlena albo Leną, bez tego idiotycznego pani. Rozumiecie mnie? –przerwała i spojrzała na nas. Chyba wywnioskowała ,że tak bo zaczęła mówić dalej – Dobra. Macie jakieś pytania, czy coś w tym stylu ?
- Słucham cię – powiedziała do Boba który podniósł rękę.
- Opowiesz nam coś o sobie ? – spytał wlepiając w Lenę swoje wielkie, niebieskie ślepia.
- Mogę... jeśli chcecie to oczywiście wam będę opowiadać. – powiedziała uśmiechając się szeroko - Powiedźcie mi tylko gdy zaczniecie się nudzić. Nie strzelę focha. Mam na imię Marlena, a w zdrobnieniu Lena. Lat mam 23, mieszkam jakieś 10 metrów od przedszkola.I co musicie wiedzieć : Nienawidzę głupich żartów – powiedziała patrząc się na mnie i Franka. – Chodź tak właściwie nienawidzę głupich żartów próbowanych na MNIE. Oczywiście nie będę próbować tego co wy zrobiliście Weelmie na dyrektorce, a chciała bym. No cóż, ale by było gdyby mnie wywalili z tak zajeb... z tak cudownej pracy. Musiała bym pracować w jakimś McDonaldzie.-
Chyba dość o mnie ? Teraz lecimy po kolei z listy, ja was też chcę poznać.
- Billie.
Chłopak wstał.
- Mam na imię Billie Joe , mam 5 lat i niedawno przeniosłem się z Californi do New Jersey
- Bob- Jestem Bob , mam 5 lat lubię kolor niebieski.
- Tre-Jestem Tre mam lat 4 i pół. Kocham cukierki.
Marlena sprawdzała tą listę w nieskończoność. Ile nas było, dwadzieścia ?
- Ile można sprawdzać listę ? – jęknąłem sam do siebie.
- Długo, panie Gerardzie Way – powiedział ktoś kto stał obok mnie.
Podniosłem głowę i zobaczyłem patrzącą na mnie Lenę.
- Co będziemy dziś robić – spytał Mikey przerywając tym samym ciszę w pomieszczeniu.- Dziś będziecie się bawić a ja muszę pomyśleć o tym co można z wami robić jutro.
__________________________________________________________________________________________
Boże, jakie to krótkie. No cóż. Nie jestem zdolna napisać czegoś dłuższego. A prościej nie chce mi się przepisywać i zmieniać wszystkiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz